chris_to napisal:
> Wytyczne, brief, etc?
> Jak nie dali, to sie pyta przed praca.
No dali, dali :-) Dali wytyczne, niemajace wiele wspolnego z tym, co
_realnie_ chcial klient. To nie agencja swiatowej skali gdzie wszystko jest
rozplanowane i dzial graficzny wie czego klient oczekuje. *
Ewentualnie do tego co opisalem wczesniej dochodzi jeszcze jeden czynnik:
brak konkretnej decyzyjnej osoby, a raczej ich nadmiar. Bywalo juz ze
projekt "akceptowaly" 2-3 panie z marketingu, a po nich jeszcze jakas
"szycha". Nie musze chyba dodawac, ze opinie kazdej z tych 4 osob byly inne,
bo sie miedzy soba nie komunikowaly?
Naprawde bywa wesolo. I co ciekawe, taka obserwacja: z reguly im ma sie do
czynienia z "wieksza" firma klienta, tym wiekszy bajzel w niej panujacy,
mniejsza konkretnosc, mniejsze kompetencje osob. Mi sie czasem wlosy jeza
kiedy widze _jakie_ osoby podejmuja _jakie_ decyzje. "Panteony" i "morele"
to ledwie czubek gory lodowej :)
InDesign Scripts napisal:
> a nie mozesz, majac dane prawdziwego zleceniodawcy - w koncu na reklamie
> powinien byc telefon/e-mail - zadzwonic do niego i dowiedziec sie co
> konkretnie chce ?
Primo - spedzalbym sporo czasu na fonie. Ale ok, to jest metoda. Ale nie
zawsze, a wrecz rzadko. Bo co z tego ze projekt jest dla, powiedzmy,
Cadbury? Dzwonisz do centrali Cadbury i szukasz w calej firmie osoby
odpowiedzialnej za konkretne zlecenie? Wierzcie mi ze nieraz sie przekonalem
ze jest to w zasadzie nierealne. Nikt nic nie wie, zwalaja odpow. na inne
osoby itd.
No dlugo by gadac, teraz akurat nie mam czasu na podawanie konkretnych
przykladow, ale bywaja takie szopki ze faktycznie nadaja sie do spisania, a
te rysunki co tu wczesniej padly z hustawka naprawde nie odbiegaja mocno od
rzeczywistosci.
* Jako tlo do tych wszystkich narzekan dopisze, ze miejsce, w ktorym
pracuje, to nie wypasiona
agencja reklamowa tylko drukarnia, ktora przy
okazji wykonuje tez projekty i przerabia projekty / pliki z zewnatrz. W
pewnym sensie firma krzak, tzn. bez ustalonej struktury jak to jest w
agencjach, bez pewnych procedur, zapewne w firmach dobrze zorganizowanych
takich kwiatkow nie ma. Ale co zrobic, przyjmujemy "wszystko" bo klientom
sie nie odmawia (choc ja osobiscie niektorych z nich bym pogonil z checia).
Pozdrawiam
A.