In article , "locke"
wrote:
>Uzytkownik "pan Piotr Glownia"
> napisal w wiadomosci
> sie na edukacje
>powszechna, ale dlatego, ze primo - budzet bogatszy i secundo - ogolna
>dotacja na nauke i edukacje jest wieksza (procentowo) niz w Polsce, ktora ma
>jeden z najnizszych wskaxnikow na swiecie (tym cywilizowanym).
Pewnie zas te fundusze sie wywodza z donacji naukowych, ktore
pochodza z rak artystow i innych estetycznych pasozytow... Co? Jak
pan uwaza? O! Nawet pan sam przyznaje sie, ze to wlasnie jedynie
hordy inzynierow sponsoruja ta zaawansowana nauke na Zachodzie.
To w takim razie proponuje pan dalej na sile wkuwanie na plastyko-muzykow
od podstawowki w Polsce, bysmy zawsze w Polsce byli naukowo i
technicznie zacofani? Tak, rozumiem panski punkt widzenia i go
absolutnie nie podzielam, gdyz jak rozumiem te dodatkowe pieniadze
tam na Zachodzie nie ida na ogolne ksztalcenie jakichs wiekszych
hord artystow plastykow, czy innych takich estetycznych pasozytow.
>> Polska nie ma pieniedzy jak USA, wiec to co mamy musimy
>> uzywac _lepiej_.
>Tu zgoda. Ale nie bedzie lepiej, jezeli zaczniemy oszczedzac na edukacji.
>Oszczednosci mozna by zaczac od administracji: odchudzic Parlament (mniej
>poslow, likwidacja Senatu), zmniejszyc liczbe urzednikow w ministerstwach,
>odchudzic rady gmin i powiatow. W nastepnej kolejnosci mozna siegnac po
>oszczednosci w armii - zamiast kosztownego "pospolitego ruszenia" stworzyc
>mala, ale sprawna armie zawodowa - na dluzsza mete tansza niz to, co mamy
>obecnie. Edukacja nie jest dobrym miejscem do szukania oszczednosci.
>Racjonalizacja wydatkow i unikanie marnotrawstwa - tak, ale oszczedzanie
>przez ciecia w programach - stanowczo nie.
Nowoczesne rozwiazania gwarantuja oszczednosci na edukacji i
na biurokracji byle system, ktory jest uzywany nie byl dluzej z epoki
industrialnego kamienia lupanego i tyranii "oswieconej" dyktatury.
To nie sa oszczednosci na nauce dla uczacych sie. Wrecz na odwrot.
Zwiekszenie nakladow na rzecz edukacji wyzszej i lepszej dla wiekszej
liczby uczniow kosztem oszczednosci na placeniu utrzymania dla hordy
spolecznych pasozytow jak urzednicy i nauczyciele, ktorzy absolutnie
nikomu nie sa potrzebni oprocz ludzi z ograniczonym IQ, ktorzy wlasnie
takiej pomocy potrzebuja. Debile zas nie stanowia glownej ludnosci
Polski. Tyle a pro po _lepszego_ uzywania tego co dzis juz wydajemy.
Mala i sprawna zawodowa armia to zazwyczaj trzon wojska.
Ponadto obywatele winni sa obowiazkiem bronic Polski. Dlatego
wszyscy obywatele niezaleznie od plci winni miec podstawowe
wojskowe wyksztalcenie od podstawowki w miejsce poborowego
dzisiejszego wojska. Aby umiec posluzyc sie sprzetem wojskowym
nie potrzeba sierzanta. Na to potrzeba materialow edukacyjnych
i zawodowego zolnierza na strzelnicy, ktory przeegzaminuje
czlowieka jak na lokalnej strzelnicy jak ten nauczyciel prawa jazdy.
Wlasciwie zolnierz zawodowy jest wymagany wlasnie w tym
punkcie jako nauczyciel z powodow smiertelnosci sprzetu, ktorym
sie uczniowie poslugiwali, co by takze nie zawsze zapobieglo ludzkiej
glupocie (patrz prawo Murphiego mowiace, ze czlowiek ma dar do
spieprzania rzeczy). Inaczej mogl by byc to wozny bez wyksztlacenia
swierzo przybyly z Azji/Afryki, ktory by ze wzorcem w reku byl wstanie
odhaczyc zle odpowiedzi od dobrych. Praktyczne testy niestety
ludzie z odpowiednim wyksztalceniem musza oceniac, wiec pewne
zapotrzebowanie na nauczycieli zawsze bedzie, lecz nigdy w tym
rozmiarze jak w edukacji ogolnoksztalcacej.
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->> >Bzdura. Niestety, powielana przez wielu. I mamy potem takich, pozal sie
>> >Boze, inzynierow, ktorzy nie potrafia skladnie zdania wypowiedziec. A jak
>> >zaprojektuja cokolwiek, to lepiej tego nie ogladac.
>> Zadna bzdura, lecz alternatywne podejscie do problemu,
>> ktore byla ignorowane do tej pory z powodu niewydolnosci
>> technologicznych naszej technologicznej cywilizacji. Acz
>> widzi pan kazda _scifi_ _bzdura_ jak te lodzie podwodne
>To nie jest bzdura jesli chodzi o strone technologiczna, ale spoleczna. Pan
>chce, by inzynier byl tylko wykwalifikowanym operatorem komputera. Jesli
>tak, to po co w ogole inzynier? Idxmy dalej w tym pseudo-naukowym gdybaniu i
>wymyslmy roboty, ktore projektuja i buduja nowe roboty. Po co zatem w ogole
>czlowiek, jesli robotem i tak edzie sterowal komputer, ktoremu czlowiek -
>jesli chodzi o szybkosc reakcji i precyzje dzialania - nigdy nie dorowna?
>Gdzie zatem miejsce dla ludzi?
Pewnie tam, gdzie nalezy wpierw dojsc _jak_ funkcjonuje
mozg czlowieka i jak to pozniej zsymulowac sztuczna inteligencja
na komputerze. Jak na razie ani jedno ani drugie nie jest praktycznie
mozliwe pomimo jak najbardziej panskiego pseudonaukowego
gdybania. Nie wszystkie prace moga byc wiec zautomatyzowane.
Naukowcow niestety nie mozemy zautomatyzowac, by tylko
sami artystyczni pasozyci mogli zamieszkiwac Polske. Co wlasciwie
sa maszyny, ktore z latwoscia zastepuja artystow... jak dla przykladu
takiego malarza moze latwo zastapic kamera digitalna i drukarka...
A ile kosztuje ogolna edukacja ludzi na takich Vangogow? Chyba
wiecej niz koszt tego sprzetu i dluzej niz jego produkcja. No, ale to
pan cos tam narzekal, ze drukarka drukujaca z 250 kolorami
nie potrafi oddac wszystkich kolorow takiego portretu Vangogola.
Bym proponowal wowczas zakup takiej, ktora potrafi drukowac w
True Color (24 bitow i tyle milionow odcieni kolorow, ktorych wszystkich
pan znajdzie na tych dzielach + pare milionow wiecej). Zas takie
laserowe
drukarki sa jak najbardziej dostepne w handlu w XXI wieku.
>> Inzynier nie musi zdania skladnie wypowiedziec, poki
>> skladnie potrafi przemyslec, zrobic i przeprowadzic projekt.
>Po co? Przeciez moze to zrobic komputer.
Komputer jest wspanialym _pomocniczym_ narzedziem.
Latwo zastepuje nawet cala bibliteke wiedzy podrecznikowej.
Nieprawdaz? Niestety brak mu tego co kazdy czlowiek ma
miedzy uszami... czyli mozgu. Pamiec to tylko dobra sprawa
dla uczacych sie indukcyjnie. Dedukcja zas nie jest silna
strona tego narzedzia. Nieprawdaz?
>> Na Zachodzie na ktorym uwaza sie ksztalcenie w Polsce za
>> nieucywilizowanie zacofane... to sie uczy juz w podstawowkach
>Co nie przeszkadza, by ow Zachod namietnie zatrudnial polskich - niby
>niedouczonych - informatykow, inzynierow, lekarzy, czy naukowcow rozmaitej
>masci. Nie jest prawda, ze polski system oswiaty jest uznawany za zacofany.
>Polski system edukacji, metody nauczania, srodki dydaktyczne sa takie same,
>jak w wielu szkolach na zachodzie. Tam trwa ciagla dyskusja nad roznymi
>modelami funkcjonowania szkoly, a to z tego powodu, ze jest tam wieksza niz
>w Polsce roznorodnosc systemow nauczania. W Polsce jest to dziedzina
>bardziej zuniformizowana. Ale to nie znaczy, ze funkcjonujaca gorzej.
Jakos nie zauwazylem, by zatrudniano tych specjalistow
w Polsce _po_ szkole podstawowej czy sredniej. A nawet nie
zauwazylem, by szukano ich wprost z polskich uniwersytetow.
Kluczowe slowo uzywane przez te zagraniczne firmy jak rozumiem
brzmi : Doswiadczenie w zawodzie. Malo ich interesuja tutaj
dyplomy szkolne z zaliczenia _polskiego_ wyksztalcenia.
Znaczy sie funkcjonuja gorzej, bo z zachodniej szkoly
wystarczy tylko ten papierek bez doswiadczenia w zawodzie.
>> dzieci pracy w ksztalcie projektow... Niezaleznie czy USA i
>> Szwecja sa bogatszymi krajami to te podstawowe umiejetnosci
>> jakos pozwalaja miec im laureatow Nobla w kazdej scislej
>> dziedzinie od czasu do czasu.
>Mozna smialo postawic zalozenie, ze ilosc Nagrod Nobla jest - moze nie
>wprost - ale proporcjonalna do sily gospodarki i nakladow na przemysl. Nie
>da sie ukryc, ze liderami w noblowskiej statystyce sa panstwa najbardziej
>uprzemyslowione.
Uprzemyslowione, czyli takie gdzie widzi sie ksztalcenie
inzynierow za wazniejsze od ksztalcenia artystow. To znaczy im
wiecej inzynierow ksztalci sie i pracuje w kraju tym wiecej atystycznych
i naukowych nagrod Nobla? Zgadzam sie. Nawet taki artysta musi
pasozytowac na kims. Z powietrza nikt nie wyzyje, jak sie to zdaje
niektorym nauczycielom ksztalcacym hordy bezrobotnych w Polsce,
ktorzy by mieli prace gdyby tylko praktyczniej ich wyksztalcenie
bylo ulozone, a nie ogolnoksztalcace, a pieniadze by szly na ich
nauke, a nie utrzymywanie pasozyta nauczyciela od recytowania
z papierku, ktore rozdzialy nalezy przeczytac i ktore zadania w
podreczniku nalezy rozwiazac.
Zas jesli po kursie nauczycielskim licealisci sa w stanie
byc nauczycielami w ogolniaku, to czemu nie moga byc rowniez
ludzie z wyksztalceniem podstawowym tez nauczycielami w
ogolniaku, lub na uniwersytecie? Najwyrazniej jak widac ten jednoroczny
kurs nauczycielski nie wymaga zadnych "naukowych" wiadomosci,
ktorych by czlowiek nie mial juz w ogolniaku i w podstawowce.
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->> >> Wedlug mnie osoba wykuczona w polskiej szkole nie powinna byc
>> >> ani dobrze wyuczonym bywalcem salonow ani tez wyuczonym urzednikiem,
>> >A dlaczego nie?
>> Dlatego, ze to sa umiejetnosci calkowicie bezuzyteczne
>> dla przezycia. Zas porzadna podstawa edukacyjna zapewni
>A to czemu? Jak ktos pracuje jako urzednik, to nie potrzebuje umiejetnosci
>bycia urzednikiem? Do przezycia potrzebne sa tylko bardzo
... wiecej »